Rozumiesz, co ktoś do Ciebie mówi po angielsku, ale sam masz pustkę w głowie? Wiesz, że niby umiesz odpowiedzieć, ale nic nie wydobywa się z Twoich ust? Poznaj 5 sprawdzonych sposobów, by przełamać barierę językową i zacząć mówić.
Większość z nas wyniosła ze szkoły przeświadczenie o tym, że nie umie wystarczająco dobrze. Ciągłe skupianie się na błędach i wstyd przed rówieśnikami złożyły się na to, że wolimy czasem pokazać gestem, o co nam chodzi, niż spróbować się odezwać. Lata nauki poskutkowały tym, że nikt nas tak szczegółowo nie skrytykuje, jak my sami.
Obiecałam pięć magicznych kroków. Oto one:
Największa pułapka? Próba dosłownego tłumaczenia polskich myśli na angielski. To są te momenty, kiedy orientujesz się, że w głowie układasz i wpisujesz w tłumacza całe skomplikowane zdania, a rozmowa zaczyna tracić swoje tempo i swój vibe.
Opuść poprzeczkę. Mów to, co umiesz. To jest ok, że opisujesz świat za pomocą dwóch przymiotników: good i nice. Teraz pracujesz nad opanowaniem strachu przed mówieniem, a nie nad rozbudową słownictwa.
Możliwe, że chcesz powiedzieć: Kupiłam sobie wystrzałową sukienkę. I blokujesz się, bo co z tymi "wystrzałami"? Czy oni mówią tak jak my? Jak to będzie? Shooting dress? Brzmi dziwnie. Wyluzuj i powiedz: I bought a great dress. Następnie pozwól rozmowie iść dalej.
Popełniaj błędy. Ja wiem, że Ty dobrze wiesz, że to droga do uczenia się. Tylko zaakceptowanie tego faktu to jest wyczyn. Uczenie się na błędach to kluczowy element świadomego procesu nauki – to właśnie pokazujemy w English, skilled, ucząc naszych kursantów, jak się uczyć.
Ciekawe, że innym często błędy wybaczamy i widzimy, że mało które pomyłki tak naprawdę przeszkadzają w komunikacji. Sobie wybaczyć jest bardzo trudno.
Proponuję drobne ćwiczenie na początek: kiedy wyłapiesz jakiś swój błąd w mówieniu – postaraj się za niego nie przepraszać.
Otaczaj się takimi treściami, które Cię interesują. Lubisz sztukę nowoczesną? Puść sobie podcast po angielsku o Banksym. Czytasz komiksy – zacznij czytać je w oryginale. Lubisz słuchać wiadomości rano – puść sobie BBC.
Skoro to są Twoje tematy, tylko zyskujesz. Zajmujesz czas swoim hobby i naturalnie chłoniesz angielski. Do tego jest duża szansa, że będziesz rozmawiać z ludźmi właśnie na te tematy – mimochodem zyskujesz słownictwo i przydatne frazy.
To jest o wyborze takiego kursu angielskiego, gdzie czujesz się w 100% ok. Na przykład w małej grupie lub indywidualnie, jak u nas.
Możliwe, że zaczniesz lekcje indywidualne, ale z czasem poczujesz, że masz gotowość na konwersacje w grupie – jak najbardziej możesz to zrobić. My też znamy naszych uczniów i doskonale widzimy, kogo fajnie byłoby połączyć we wspólną, zgraną ekipę.
Zapomnij o niej. Jest ważna, ale widzimy, że stanowczo zbyt wiele osób się na niej skupia i populacyjnie potrzebujemy odpuszczenia. Zastanów się – po co uczysz się języka obcego?
Większość dorosłych robi to dla komunikacji (w pracy czy na wakacjach). A w komunikacji to nie gramatyka gra pierwsze skrzypce. Zgadniesz co? Myślę, że motywacja. Jak człowiek chce, to się dogada. Im więcej będzie tych sytuacji, że chcesz i się dogadasz, tym sprawniej będziesz to robić. Praktyka czyni wiadomo kogo.
Chcesz złapać w końcu luz w mówieniu i przełamać barierę językową? Skontaktuj się z nami i porozmawiajmy o Twoim kursie!